NowinyKontaktStrona ProwincjiSerwis informacyjny
 
PDF Drukuj Email
Wpisał Św. bp Józef Sebastian Pelczar   

?Jam jest pasterz dobry?, (Jan X, 11).


Narody, tak jak jednostki, winny służyć wiernie Panu Bogu, trzymać się prawdziwego Kościoła i spełniać dane im posłannictwo. To ma czynić także naród polski; a jakież posłannictwo wziął on od Boga? Oto przede wszystkim bronić Krzyża i nieść Krzyż, a z nim wiarę i oświatę katolicką na Wschód. Aby naród nasz mógł spełnić tę wielką misyę , dawała mu Opatrzność i daje dotąd ludzi z wielkim rozumem, z wielkim hartem i z wielką cnotą, stojących niby jasne świeczniki na drodze jego przeznaczeń. Blada narodowi, ilekroć mu brak tych świeczników, bo zaraz zapada noc ciemną i schodzi na bezdroża.

A cóż to za świeczniki? Czy tylko sami królowie i wodzowie, broniący Krzyża na pobojowiskach? Albo sami wielcy myśliciele i wieszczowie, co słowem i pieśnią budzą naród z odrętwienia i zachęcają do chlubnych czynów? Nie, - ale także i to przedewszystkiem Święci, bo oni modlitwą swoją wypraszają narodowi łaskę i Bożą, cnotami i dziełami swojemi wskazują mu bezpieczne drogi. A pośród Świętych czy sami tylko mężowie? Nie,- ale i niewiasty, bo i one mają szczytne zadanie od Boga, a nie raz służą za narzędzia do spełnienia wielkich rzeczy; wszakże przy pomocy Dąbrówki nawrócił Bóg naród polski, a ofiarą królowej Jadwigi pociagną Litwinów pod Krzyż.

Polska, ta istna ?matka Świętych?, nie zmierzoną liczbę swoich dzieci posłała bo nieba; a między niemi były i takie, co za życia szczególną jaśniały świętością, po śmierci zaś za wyrokiem kościoła wielką na ziemi otrzymały chwałę.

Pośród tych Świętych patronów naszych poczestne zajmuje miejsce błog. Jakób Strepa, pasterz iście dobry owczarni halicko- lwowskiej, apostoł wiary, ozdoba Kościoła i chluba ojczyzny. Toż nic dziwnego, że gdy nadeszła pięćsetna jego zgonu rocznica, obecny arcypasterz tak wspaniale czci swojego poprzednika,- że dziś zebrali się tu tak licznie mieszkańcy Lwowa, z dostojnikami kraju i z radą miejską na czele,- że na tę uroczystość zaproszono także innych pasterzy trzech obrządków,- że uznano za rzecz słuszną, aby jako niegdyś biskup przemyski konsekrował bł. Jakóba Strepę i prowadził go do grobu, tak też biskup przemyski w tę rocznicę głosił jego chwałę.

Posłuszny wezwaniu przedstawię Wam, Najmilsi w Chrystusie, kilka rysów z życia bł. Jakóba, ku chwale Boga w Trójcy św. Jedynego, a ku pożytkowi dusz Waszych. Niech się wstawi za nami Bogarodzica Marya, ze wszystkimi Patronami świętymi.

Smutną była rola Rusi Czerwonej, zanim ją Kazimierz W. przyłączył do Polski; bo jej książęta walczyli z sobą, a Tatarzy strasznie ją pustoszyli. Do tego Carogród pociągnął ją za sobą to odszczepieństwa, tak że przez kilka wieków była oderwana od Stolicy Apostolskiej i od źródeł cywilizacyi zachodniej. Dla nawrócenia Rusi i opiekowania się katolikami, wśród niej rozrzuconymi, utworzył Innocenty IV towarzystwo ?braci pielgrzymujących?, to jest, misyonarzy zakonów Dominikańskiego i Franciszkańskiego, którzy w ślad za wielkim apostołem Jackiem przelatywali te ziemie z krzyżem w ręku. W wieku XIII spotykamy już biskupów misyjnych, ale dopiero w r. 1375 papież Grzegorz XI na prośbę króla Ludwika dokonał urządzenia hierarchii, ustanawiając metropolię halicką i trzy biskupstwa. Otóż na stolicę metropolitalną w Haliczu, przeniesioną później do Lwowa, wyniesiony został w r. 1391 bł. Jakób Strepa.

Skądże on pochodził? Według niektórych pisarzy z Małopolski, a według dokumentów kościelnych z tej ziemi, w której stała kolebka naszego narodu i gdzie miał swe gniazdo orzeł Piastowski. Wielkopolska, wykarmiona wcześniej mlekiem płynącym z piersi Matki ? Koscioła, wysyłała niegdyś synów swoich na apostolstwo do innych dzielnic i obsadzała nimi stolice biskupie; a dziś nie ma ona swego pasterza i twarde stacza walki w obronie wiary, ziemi i mowy ojczystej. Módlmy się za tą nieszczęśliwą siostrzycą, by jej Bóg dał hart wielki i lepszą dolę.

Idąc za natchnieniem Bożem, wstąpił Jakób Strepa do zakonu Franciszkańskiego i zapewne sam prosił, by go posłano na Ruś, jako jednego z ?braci pielgrzymujących?. Cześć tym apostołom średnich wieków, co tę cząstkę winnicy Pańskiej zrosili swoim potem, a nieraz i krwią swoją. Zaprawdę, jeżeli tu utrzymał się Kościół łaciński, a później Unia zakwitła, niemała w tem naszych zakonników zasługa.

Jednym z najgorliwszych robotników Bożych był bł. Jakób; to też w nagrodę cnót swoich powołany został w r. 1385 na gwardyana konwentu lwowskiego, a wkrótce potem na wikaryusza Rusi. Wówczas to dał się poznać parze królewskiej, Jagielle i Jadwidze. Królowa Jadwiga to ideał niewiast polskich, bo rozumna, wielkoduszna, święta, tak, że zaraz po jej zgonie osądzono ją godną, by odbierała cześć na ołtarzach. Poślubiwszy Jagiełłę uczyniła z niego wzorowego chrześcijanina i dzielnego króla, który stał się apostołem swojego ludu. Podczas gdy on w r. 1387 wraz z kapłanami uczył Litwinów katechizmu, królowa Jadwiga wybrała się na Ruś Czerwoną, by tę ziemię, którą jej ojciec zajął był dla Węgier, na nowo z Polską połączyć. Drogę jej do Lwowa znaczyły różne łaski i przywileje; stąd tez słała na Litwę kielichy i przybory kościelne, kiedy król sam, przybywszy tu w lecie, opowiedział o plonach apostolskiej pracy.

Zapewne świątobliwy gwardyan Jakób prawił nieraz kazania wobec pary królewskiej i taki sobie u niej zjednał szacunek, że po śmierci arcybiskupa Bernarda przedstawiony został w Rzymie na jego następcę. Mąż pokorny wypraszał się od tej godności; skoro atoli zrozumiał, że Bóg sam żąda, aby z krzyżem złotym przyjął na swe ramiona krzyż prac i walk, odpowiedział papieżowi Bonifacemu IX: ?Niech się dzieje wola Boża? i postanowił być pasterzem według Serca Tego, który wyrzekł: ?Jam jest pasterz dobry?.
Ciężkie, zaiste, czekało go zadanie, bo w dyecezyi, którą objął, nie było ni katedry odpowiedniej, ni kapituły uposażonej, ni potrzebnej liczby kapłanów i kościołów; - trzeba było to wszystko stworzyć. Zaledwie błog. Jakób z rąk biskupa przemyskiego Macieja Janina otrzymał w Tarnowie sakrę biskupią, aliści wziął się gorąco do dzieła.

W onych czasach świątynie katolickie budowano zazwyczaj po miastach, natomiast po wsiach było ich mało; czego ten był skutek, że osadnicy polscy, mając cerkiewki schizmatyckie pod bokiem, tracili łatwo wiarę i narodowość. Bolał nad tym dobry pasterz; toż ostatni grosz wydawał i biskupie nawet przybory zastawiał, by dla owieczek swoich choć skromne budować świątynie i osadzać przy nich kapłanów świeckich lub zakonnych. Myślał on także o zjednoczeniu Rusi z Kościołem i zapewne nieraz wołał do jej dzieci: Wróćcie do Matki wspólnej, od której serca oderwano was podstępem; i rzeczywiście niejednego schizmatyka nawrócił, ale dopiero w 187 lat po jego śmierci Unia brzeska przyszła do skutku. Niestety, świątyń łacińskich i później było tu za mało; aż obecny arcypasterz, w ślad za spoczywającym w Bogu arcybiskupem Sewerynem, liczbę ich pomnożył.

Najmilsi, nie sądźcie, jakobyśmy chcieli Unię uszczuplać, a Rusi wydzierać jej dzieci. Owszem, my pragniemy, aby Unia tu kwitnęła, tam zaś, gdzie ją zdradą i przemocą wtrącono do grobu, powstała na nowe życie; my bolejemy nad smutną rozterką, która powaśniła dwa bratnie ludy; jeżeli zaś w wioskach polskich budujemy kościoły łacińskie, zakładamy parafie, tworzymy czytelnie i stowarzyszenia katolickie, to tylko dlatego, że mamy obowiązek dbać o nasze owieczki i że Polacy mają prawo być Polakami.

Ten obowiązek troskania się o swoich ciąży i na Was, katolicy Polacy,- na Was szczególnie przewódcy narodu i obywatele ziemscy; toż wspierajcie waszego arcypasterza w jego szlachetnych zamiarach i nie żałujcie ofiar z grosza, czy z trudu na dzieła katolickie i polskie, a przytem róbcie tyle dobrego, ile możecie, dla ludu polskiego i ruskiego.

Bł. Jakób nietylko mnożył liczbę kościołów i kapłanów, ale sam odwiedzał małe nawet parafie. Wizytacya pasterska to sprawa dla biskupa najmilsza, ale i najtrudniejsza; o ileż trudniejszą była tu na Wschodzie w wieku XIV tym, kiedyto nie było dróg ni mostów, a mało było kościołów, plebanij i dworów. Ale ten trud nie odstraszał bł. Jakóba , bo on miał ciągle przed oczyma Tego, który ranił swe stopy po ścieżkach palestyńskich, szukając owiec zagubionych.

Zwracam się tu do Was, Kochani Bracia Kapłani! Dziś pasterzowanie wasze coraz trudniejsze bo świat zły staje się coraz gorszym i coraz nieżyczliwszym dla kapłanów, a dobrzy katolicy coraz natarczywiej żądają, by kapłani świeccy i zakonni wszelaką jaśnieli biznami Apostołów. Przecież tedy, by dla Boga i dusz poświęcać wszystko, swój pot, swój grosz, swe serce, swe życie. Patrzcie, by w pracy duchowej niczego nie szukać, jeno Jezusa,- niech On sam będzie Waszą pociechą i zapłata.

Wy zaś, Bracia i Siostry w Chrystusie, wspierajcież kapłanów modlitwą i wszelaką ofiarą, pamiętając, że według słów św. Piotra, jesteście kapłaństwem królewskim. Tak jest, Wy szczególnie, ojcowie i matki rodzin, jesteście kapłanami domowych ognisk, bo macie za siebie i za swoich składać co ziennie Panu Bogu ofiarę chwały i przebłagania, a przetem czuwać, aby dziatwa wasza była święta, aby każdy dom wasz był kościołem Bożym. Niestety, nieraz sami rodzice znieważają Imię Pańskie i gorszą swe dzieci,- gorszą złym przykładem, gorszą złą rozmową, gorszą złą pobłażliwością; inni zaś nie opierają się złemu, jak powinni, ach, to złe wciska się do nas całą siłą, niby rzeka wezbrana, by zniszczyć dobry posiew wieków i obalić podwaliny, na których spoczywa gmach narodu,- wciska się przez bezbożne czy plugawe pisma, książki, mowy, widowiska, jako też przez szynkownie i inne dom zepsucia,- wciska się przez zgubne działanie partyi socyalistycznej i kierującego nią żydowstwa,- wciska się przez nurtowanie masoneryi, któraby chciała i na ziemi polskiej zakładać swe łoże, a jak przednią straż wysuwa ?Myśl niepodległą? i podobne do niej związki!

Zło, zaiste, potężne, zuchwałe, groźne; tymczasem ludzie nawet poważni i o dobro kraju dbali patrzą na to obojętnie; a gdy do nich wołamy: ?Przebóg, trzeba kłaść tamę powodzi złego?, odpowiadają: ?To sprawa duchowieństwa?. O! Nie samego duchowieństwa, ale i wasza, bo wiara i obyczaj chrześcijański to najdroższe skarby każdej jednostki, każdej rodziny, to siła żywotna całego narodu.

Biada Każdemu człowiekowi, biada narodowi, który skarby te traci! Biada byłoby narodowi polskiemu, gdyby się sprzeniewierzył wierze katolickiej, bo wtenczas zagłada jego byłaby pewna. Patrzcie na potężną Francyę; - tam zaznacza część społeczeństwa świeckiego, zgangrenowana złą oświatą i materyalizmem życia, odwróciła się od Boga i od Kościoła Jego, ale też teraz potęgi niszczące wzięły górę i one to spychają kraj w coraz głębszą przepaść bezbożności, zepsucia, zdziczenia i anarchii.

Chcecież tego dla narodu naszego, tak znękanego i słabego? A wiec stawajcież wszyscy, mężowie i niewiasty, pod chorągwią Krzyża, obok waszych biskupów i kapłanów. Wszyscy bądźcie katolikami ?w duchu i w prawdzie?, a przytem uświęcajcie swe rodziny. Wszyscy pracujcie gorliwie w stowarzyszeniach i dziełach katolickich, a nie spychajcie pracy katolicko-społecznej na samo duchowieństwo i na garstkę ochotników. Wszyscy łączcie się i organizujcie po katolicku, bo wrogowie występują jako zwarte falangi, a katolicy są rozproszeni, jak te owce uciekające przed wilkiem. Gdyby się skupili pod wodzą Ojca św. i biskupów, z jednem hasłem i z jednaka bronią, byliby potęgą niezwyciężona, przed którą pierzchałyby wszystkie zastępy piekielne.

Niechże tedy już raz nastąpi rozbrat z tą polską lekkomyślnością, co niechce widzieć niebezpieczeństwa albo igra z ogniem, - i z tą małodusznością, co się lęka trudu czy walki, a czasem opuszcza swą chorągiew, - i z tem samolubstwem, co dba tylko o własną korzyść lub wygodę, a stroni od wszelkiej ofiary, - i z ta dwulicowością, co pragnie służyć dwom bogom, paktuje ze złem, albo Boga i religię kładzie na pośledniem miejscu. Natomiast wszyscy pod Krzyż, wszyscy do walki ze złem, wszyscy do pracy zbożnej!

Bł. Jakób pracował nie tylko dla Kościoła, ale i dla ojczyzny, którą kochał gorąco, tak, że słusznie napisano na jego grobowcu: Patriae tutor Regni custos (opiekun ojczyzny, stróż królestwa). Jeżeli wówczas te ziemie ściślej zjednoczyły się z Koroną, jeżeli Jagiełło był dla nich tak hojnym, niemała w tem bł. Jakóba, jako doradcy, zasługa.

Ojczyznę kochają zawsze prawi biskupi i kapłani, a za nimi dobrzy katolicy. Tymczasem w niektórych pismach i na niektórych zebraniach spotykamy się z zarzutem, że ?duchowieżstwo? polskie nie odznacza się patryotyzmem i za mało robi dla ludu. Ależ to fałsz wierutny i ciężka krzywda! Otwórz ty, który tak twierdzisz, piersi dobrego kapłana, zobaczysz tam jasny płomyk miłości ojczyzny, jako cząstkę wielkiego ognia, który serce całe ogarnia i miłością Boga się nazywa. Dobry kapłan i dobry katolik kocha ojczyznę przedewszystkim dlatego, że Bóg tak karze i tak, jak Bóg chce; a ta miłość w miłości Bożej się oczyszcza, umacnia i uświęca, by potem wytrwać w każdej próbie i być gotową do każdej ofiary. Przerzuć dalej karty dziejów Polski, a wyczytasz tam wypisane złotemi głoskami nazwiska biskupów i kapłanów, którzy wielkie około narodu polskiego położyli zasługi; znajdziesz nawet takich, co za wiarę i ojczyznę dźwigali kajdany, jęczeli na wygnaniu, szli na szubienicę.

A co do pracy nad ludem, któż to przez tyle wieków był najszczerszym ludu opiekunem i przyjacielem? Kapłan. Kto i dziś po cichu ale skutecznie troska się o jego dobro moralne i materyalne? Kapłan. Niechże tedy umilkną niesłuszne zarzuty; natomiast niech wszyscy nie czczem słowem albo przelotną demonstracyą, ale pracą wytrwałą, ale czynem i ofiarą objawiają swą miłość ku ojczyźnie.

Bł. Jakób troskał się jako pasterz i senator nie tylko o całą Polskę, wówczas tak potężną i sławną, ale także o to miasto, które miało być stolicą arcybiskupów. Poprzednik jego Bernard wiódł spór z radą miasta Lwowa, on zaś dobrocią swoją tak sobie ujął serca wszystkich mieszkańców, że mu pomogli w budowie tej katedry, której presbiteryum biskup przemyski Maciej poświęcił. Za to od jego czasów rośnie to miasto w dostatek i przybiera polska cechę, porzucając niemiecką nazwę Lemburga, do czego przyczyniły się także polskie kazania przez niego prowadzone.

Pobożnością i patryotyzmem odznaczali się zawsze rajcy lwowscy, czego i w ostatnich czasach dali dowód, przeznaczając znaczna sumę na budowę kościoła św. Elżbiety i na inne świątynie. Cześć im za to i błogosławieństwo od Boga, - błogosławieństwo im samym, ich rodzinom i miastu całemu.

Ale skąd bł. Jakób wyczerpnął tę miłość gorącą i wszechstronną? Z Serca Jezusowego, ciągle bijącego w Przenajśw. Sakramencie i wołającego ciągle: Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy pracujecie i obciążeni jesteście, a ja was ochłodzę, oświecę, wesprę i uświęcę. Dobry pasterz nie tylko codziennie Mszę św. jako najpobożniej odprawiał, a nieraz całe godziny i to zazwyczaj w nocy przed Przybytkiem sakramentalnym przepędzał, ale wzywał wiernych do codziennej adoracyi w katedrze i gdzieindziej. Za pasterzem poszły owieczki, a dzięki Bogu, cześć Przenajśw. Sakramentu kwitnie i dziś w owczarni lwowskiej, czego dowodem te publiczne adoracye i to codzienne wystawienie w tej katedrze. O, niechże ogień tej miłości coraz więcej się rozżarza! W tej mysli wołam do każdego: Chrześcijaninie miły, nie opuść nigdy, krom choroby, Mszy św. w dzień święty, codziennie zaś staraj się znaleść wolną chwilę na modlitwę przed Panem utajonym i tak się urządź, byś choć kilka razy w roku przyjął godnie Komunię św.; wtenczas będziesz miał żywot nadprzyrodzony, z nim zaś światło, moc i pociechę od Boga. Ty zaś, o Jezu, króluj nad całą tą kraina i nad tem miastem! Ty żyj i rządz w każdej duszy!

Od przybytku sakramentalnego spieszył bł. Jakób przed obraz Bogarodzicy, by Jej sercu polecać siebie i swoją owczarnię; bo on się uważał za sługę i syna tej Matki Najświętszej, a tak ją kochał, że nietylko prawił o Niej często kazania, nietylko modlącym się przed alabastrową jej statuą, którą według podania św. Jacek przyniósł z Kijowa, odpusty zaprowadził, ale wizerunek Najśw. Panny zamiast herbu na pieczęci wyryć kazał. To też Marya okazywała się mu zawsze Matką pięknej miłości i nadziei świętej. Co więcej, wegług legendy dostąpił on tej łaski, że podczas gdy się modlił: ?Okaż mi się Matką?, Najśw. Panna objawiła się mu z Dzieciątkiem Jezus na ręku i rzekła: ?Masz Matkę i Syna?.

Najmilsi, kto z Was jest wolny od trosk, od bólów, od wyrzutów sumienia? Kto nie potrzebuje serca matczynego, przed któremby się mógł wypłakać i znaleść ukojenie? Otóż takie serce, które nigdy nie zawodzi i nikomu się nie zamyka, ma tylko Matka wszech ludzi, bo Ona- jak mówi pewien Święty- stoi ciągle u wrót nieba i patrzy, czy gdzie łzy nie płyną, i słucha, czy gdzie serca nie jęczą, aby zaraz słać ulgę i ratunek. Kto z Was nie pragnie po tej ciężkiej podróży ziemskiej wrócić do niebieskiej ojczyzny? Otóż według św. Jana Berchmansa, najprostszą i najłatwiejszą do zrobienia drogą jest prawdziwe nabożeństwo do Najśw. Panny. Miejcież tedy wszyscy takie nabożeństwo, by nietylko odmawiać codziennie jakieś modlitwy do Bogarodzicy, zwłaszcza część różańca, ale także naśladować Jej cnoty, kto wreszcie nie życzy sobie, aby dla narodu naszego wybiła godzina zmiłowania Bożego? Otóż tę godzinę wyprosi mu prędzej czy później Ta, którą Ojciec św. Pius X pozwolił czcić jako Królowę Korony Polskiej; trzeba tylko wołać do Niej z ufnością:

Królowo nasza, wśród Cherubinów
Usłysz głos z ziemi nieszczęsnych synów,
Co się to tronu Twojego wzbija,
Pociesz, podźwignij, poratuj Marya!

W modlitwie, umartwianiu i pracy upłynął żywot bł. Jakóba, a wreszcie przyszła śmierć, równie święta jak życie, przed nią zaś choroba ciężka i długa, ?bo się podobała Panu dusza jego?. Umarł bez grosza, rozdawszy wszystko na kościoły, szpitale, ubogich, a o to tylko prosi, by go pochowano w habicie zakonnym. Po śmierci czczono go jak Świętego, a przed jego grobem, który w r. 1619 odkryto, modlili się nietylko mieszkańcy Lwowa i pielgrzymi włościańscy, ale także nasi hetmani, jak n. p. Jan Sobieski, gdy miał walczyć z Turkami i Tatarami. Mimo to dopiero w roku 1790 Pius VI policzył go między Błogosławionych. Rzecz dziwna, że kiedy korona polska miała spaść ze skroni narodu, pomnożyła się liczba Patronów naszych niebieskich, jakby na znak, że naród przez naśladowanie Świętych ma dążyć do odrodzenia i błagać z nimi miłosierdzia Bożego.

Najmilsi, módlmy się, aby Bóg sługi swoje wsławił nowymi cudami i pozwolił nam wyjednać u Stolicy św. kanonizację bł. Jakóba Strepy, bł. Jana z Dukli, bł. Andrzeja z Boboli, bł. Kingi i innych błogosławionych, a beatyfikacyę arcybiskupa Bogumiła i królowej Jadwigi. Módlmy się, aby Matka- Polska wydawała i dziś promiennych bohaterów cnoty, czyli rodziła Świętych. Módlmy się, abyśmy wszyscy wiernie służyli Bogu i połączyli się z Nim kiedyś na wieki. Módlmy się, aby z naszej ojczyzny, z tego kraju i z tego miast zniknęły wszelkie występki, wszelkie waśnie,- aby naród nasz pozbył się swoich wad i odrodził się w cierpieniu. Opowiadają, że w czasie napadu Tatarów widziano w powietrzu postać bł. Jakóba, odpędzającego pohańców; oby ten święty Patron rozgromił teraz wrogów gorszych, niś byli ongi Tatarzy, bo kuszących się wydrzeć narodowi wiarę i zabić jego duszę. Modlmy się szczególnie za braćmi naszymi w innej dzielnicy, którym grożą większe niebezpieczeństwa i cięższe prześladowania. O, niech nam w tem dopomogą inni patronowie nasi, a także świeżo kanonizowany Klemens Marya, niegdyś apostoł Warszawy; i niech nas umocni błogosławieństwo ojca św., dane świeżo całej Polsce, a szczególnie nieszczęśliwym jej dzieciom.

Teraz sursum corda! Wznieśmy w górę nasze serca i oczy i patrzmy, oto tam przed tronem Bogarodzicy klęczą teraz wszyscy Patronowie nasi, a między nimi bł. Jakób. Do niego to zwróćmy się najprzód z modlitwą naszą.

Pasterzu święty, wstaw się za swoją dawną owczarnią i za obecnym jej pasterzami i za innymi pasterzami Polski. Wstaw się też za całą Koroną, Litwą i Rusią, błagając o pomoc Królowej naszej; wszakże ona można, Ona łaskawa, ona słodka, nie wypuściła berła polskiego ze swej ręki i nie przestała opiekować się ludem swoim, acz grzesznym. A potem z tą Królową i ze wszystkimi Patronami naszymi upadnij przed stolicą Baranka, prosząc: Przepuść, Panie, przepuść ludowi Twojemu. Oddal go od klęski i nieszczęścia, wyrzuć z pośród niego błędy, grzechy i rozterki, o odrodź go łaską swoją przez Kościół Twój święty i zbaw go.
Amen.

 

 

"Jakubowe" nowinki

?Jakub nauczył się nic nie widzieć i nic nie słyszeć i  nic nie kochać, jeno Boga, jeno krzyż Jezusa...?

Ikonografia
Modlitwy
Kazania
Ciekawostki
Pomoce katechetyczne
Jubileusz
Galerie
Online
Naszą witrynę przegląda teraz 5 gości 
Statystyki
Wyświetla ilość odsłon artykułów : 385440
© 2019 Jakub Strzemię Strepa
Joomla! is Free Software released under the GNU General Public License.